.
Darmowy licznik odwiedzin
teksty piosenek
Kategorie: Wszystkie | Druty | Koraliki | Krzyżyki | Masa solna | Szydełko
RSS
sobota, 10 listopada 2007
Tak, żyję...
No wiem, że się obijam, ale ostatnio naprawdę niczego nie skończyłam... Przymierzam się do wyciągnięcia i obfocenia wszystkich rozpoczętych robótek i jakoś mi się nie chce... Nie chce też mi się robótkować. Okazało się, że gdy tego nie robię to mam czas na wszystko! Mogę odkurzać, myć podłogi, gotować, robić mężowi CODZIENNIE kanapki do pracy, a dziś nawet ciasto upiekłam! Nie mam pojęcia z czego wynika ta robótkowa niechęć, od czasu do czasu próbuję coś podziubać i z tego dziubania urodził się motylek ze snehurki, którego jakoś nie mogę odciąć od motka ;/ Urodził się też kawałek drugiego motylka... Powstały krzyżykowe skrzydełka trzeciego motylka (tak, ostatnio mam ochotę na motylki) i powiększyła się nieco praca krzyżykowa dla mamy. Zrobiłam 2 dzwonki, ale trzeba je nakrochmalić i ukształtować, a nie bardzo mam na czym, prawie zrobiłam spódnicę szydełkową dla siostry (bardzo podobna do mojej), ale zanim zakończę górę trzeba ją przymierzyć. Również "prawie" zrobiłam ciepłą sukienkę dla siostrzenicy, ale muszę kupić pare "pierdółek", żeby toto jakoś wyglądało. Sweterek dla Seby wciąż czeka na wykończenie ;(... Ruszyłam za to pracę magisterską i może w końcu ją skończę, a za kilkanaście dni, dokładnie za 12-13 wyjeżdżam (na stałe) do Bydgoszczy, czyli wracam do mojego miasta rodzinnego, z czego okropnie się cieszę, bo czekałam na tą chwilę 4 lata :D (o pakowniu i przeprowadzaniu naszego dobytku wolę nie myśleć :o) Aha, mam też dwóch nowych członków rodziny, są to dwaj szczurzy chłopcy, jeden kremowy drugi brązowy (agouti), jeden przytulak, drugi rozbiegany wariat, który szuka mojego towarzystwa, gdy tylko może :) Pewno wkleję kiedyś fotki ;)
14:47, douchee
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 03 września 2007
Prucie przodow sweterka
Dziś bez zdjęć. Zrobiłam oba przody, ale są za wąskie. Nie chcę robić plisy, bo to popsuje sweterek, a że przody są małe i szybko się je robi, więc to nie problem :) Problemem jest samo prucie - nie chce mi się strasznie ;/
09:20, douchee , Druty
Link Komentarze (3) »
piątek, 31 sierpnia 2007
Historia czapki, ktora stała się sweterkiem

Chciałam zrobić synusiowi czapkę jesienną na szydełku. Zdecydowałam, że zrobię z włoczki akrylowej, stosunkowo cienkiej - czapka nie ma być zbyt ciepła, na zimową przyjdzie jeszcze czas. Przejrzałam sklepy internetowe, poszłam do największego w Elblągu sklepu pasmanteryjnego i wybrałam to, co poleciła mi pani... Po raz kolejny przejechałam się na tym, co mi ta pani poleciła i mam nadzieję, że więcej tego nie zrobię... Zaproponowała mi Stellę. Okazało się, że na szydełko to kompletna porażka i wcale nie wychodziło za dobrze. Inna sprawa, że koleżanka nasza Ela(3s) stwierdziła, że w ogole nie mam robić z akrylu tylko z bawełny lub akrylu z bawełną. Tak oto zaczęłam robić jesienny sweterek ze Stelli - dla synusia oczywiście:

To zdjęcie w pełnych rozmiarach (bo przecież miniaturki z fotosika mi nie działają) przedstawia prawie całe plecy. Zwroćcie uwagę na te rowniotkie OBA brzegi i brak dziur przy podkroju pachy :D Tak tak, jest na co zwracać uwagę, bo to pierwsza moja praca drutowa bez dziur i z tak rownymi brzegami!! Ja osobiście się na to napatrzeć nie mogę i ciągle sprawdzam, czy aby rzeczywiście nie ma gdzieś dziur w miejscu gubienia oczek. Plecy sweterka Sebastiana wyglądają tak pięknie dzięki Eli(3s), ktorej chciało się wczoraj do mnie zajrzeć i oświecić mnie, co źle robiłam :) Przy okazji okazało się, że Ela robi oczka prawe normalne, a ja przekręcone przy czym Burda - Druty i oczka twierdzi, że to ja robię normalne, a Ela przekręcone. I bądź tu mądry i pisz wiersze. Nieważne. Zaczęłam robić tak jak Ela :P Sweterek robi się bardzo przyjemnie, włoczka w sumie mi się podoba, mam nadzieję, że już za kilka dni będzie gotowy. Marzy mi się zapinany na zamek, ale nie wiem czy mi wyjdzie... Aha, robię ściągaczem 1 na 1.

19:32, douchee , Druty
Link Komentarze (2) »
Żabci ciąg dalszy

Tak wyglądała żabka wyszyta, ale bez konturow:

         

A tak po wyszyciu do końca:

       

Jest mi bardzo przykro, bo znowu nie zszedł ołowek... O poprzednim zdarzeniu z ołowkiem, ktory się nie sprał przypomniało mi się podczas wycinania kanwy, czyli już po naniesieniu linii pomocniczych... Przed gotowaniem kanwę namydliłam szarym mydłem i moczyłam przez ileś czasu, potem wygotowałam z proszkiem do prania, ale ołowek został... Gumka do mazania nic nie daje :(

Jeszcze bardziej mi przykro, że nie działają miniaturki z fotosika!!

wtorek, 28 sierpnia 2007
Co żeby nie było, że się obijam ;p

Na dziś zaplanowałam wykończenie drugiej torby. Myślałam o niej od rana, gdy w pewnym momencie przyszło mi do głowy, że mogę zrobić coś dla kogoś (prezencik), jakiś mały hafcik i musi on być gotowy na za kilka dni. Skoro za kilka dni, to trzeba zacząć już dziś!! I tak oto mam za sobą dzień żabkowy:

                                                  

poniedziałek, 27 sierpnia 2007
Pierwsza torba skończona!!

W zasadzie to jest to druga torba, bo piewrsza była moja, ale jeszcze nie skończona... Ta też jeszcze by leżała, ale przyjechała do mnie jej właścicielka, dziś wyjeżdża i po prostu zostałam zmuszona przez życie i przez nią... Nie cierpię szyć, to jest koszmar nie z tej ziemi, ale jakoś wykończyłam... Zdjęcie gotowej torby wygląda tak:

                               

sobota, 25 sierpnia 2007
Prezent z Warszawy :D

Tak tak!! Dostałam prezent od naszej koleżanki forumki - Ajlii :D Otoż Ajlii już daaawno uszyła dla mnie lalkę, ale nigdy nie było jej po drodze na pocztę (przynajmniej tak mowiła prawie 2 lata temu :D) Potem jakoś o lali zapomniałam, ale ostatnio nadarzyła się okazja i lala trafiła do mnie!! :) Muszę tylko wyszyć buzię wg własnego uznania (jeszcze nie wiem, jak to się robi na wypchanej lali ;) ) oraz ją ubrać. Już nawet zaczęłam coś szydełkować (jakby nie było... kolejna rozpoczęta robotka), ale chyba spruje... Ale ale, o to moja Murzynka :

                                   

16:07, douchee
Link Komentarze (3) »
Heloł ;p

Wiem, nieziemsko zaniedbuję bloga, a to dlatego, że do dnia dzisiejszego niczego nie skończyłam... Postanowiłam dziś wkleić zdjęcie tylko tego, co robię właśnie teraz... Otoż właśnie teraz wyszywam Noddy'yego bez schematu. Jeszcze troszkę brakuje, ale pracka powoli zbliża się do końca:

                           

Dzwonek na czapce postanowiłam zrobić DMC metalizowaną i tu moje pytanie: czy ta mulina rzeczywiście służy do wyszywania??!! Taki mały dzwoneczek, zaledwie kilka rządkow, ale tyle się naklęłam... Coś okropnego....

Troszkę przeraża mnie "rysownie" na gotowym obrazku... Zwykle na schemacie jest pokazane, jak powinna iść nitka, a tutaj?? Trzeba będzie sobie jakoś poradzić ;/ Wydaje mi się też (jestem prawie pewna), że na ciało użyłam trochę za jasny kolor, ale ogolnie nie jest źle.

P.S. Coś mi się popsuło i nie mogę zrobić "u" zamkniętego... "Ó" duże mogę, a małe nie wychodzi ...

czwartek, 02 sierpnia 2007
Jestem i żyję

Nie mam żadnych zdjęć i nie chciało mi się jeszcze uzupełniać bloga, ale zajrzałam do statystyk i widzę, że dzień w dzień uparcie tu zaglądacie, więc się odzywam :) Do domu wróciłam dobry tydzień temu, już prawie 2 tygodnie właściwie tu jestem, ale nie mam zdjęć, nie skończyłam żadnej zaczętej robótki (tak, to prawda) i nie mam się czym chwalić... Top z alminy leży i kwiczy, bo się okazało, że przód jest zbyt skomplikowany... Skoro w gazecie jest schemat i jakieś podkroje dekoltu (dla mnie to są podkroje cycków, a nie dekoltu...), to mogliby rozrysować jakoś wzór, żeby się dobrze układał, tymczasem każą się produkować czytelnikom, a moje doświadczenie z szydełkiem nie pozwala mi dojść do tego, jak gubić słupki, żeby było ok. Koleżanki forumki wczoraj poradziły mi jak to obejść i spróbuję tak zrobić (czyli rezygnuję z "podkroju dekoltu"), ale nie mam przy sobie biustu teściowej, żeby toto przymierzyć i mam pewne obawy... Moja zielona bluzka do spódnicy też leży i kwiczy, bo zrobiłam przód i tył ( a jakże! proste formy to nie problem), ale rękawy - mają być rozszerzane od dołu do góry i tu znowu nie ma rozrysowanego schematu... Wczoraj próbowałam coś zrobić, żeby się rękaw rozszerzał, ale mi nie wyszło i się znowu zniechęciłam... Torebki - obie nie wykończone.... Pomarańczowej mi się nie chciało wykończyć, a w niebiesko-czarnej zabrakło kawałka włóczki. Poratuje mnie ela3s, więc jest nadzieja, że torbę zrobię. Poza tym, ostatnimi czasy ruszyłam haft dla mamy - może jeszcze go ktoś pamięta z poprzedniego bloga - czaple na tle wodospadu. Haft jest ogromny, a wyszywam stosunkowo rzadko, więc ... W końcu, żeby odpocząć od tych wszystkim porozpoczynanych robótek zaczęłam kolejną - haft bez schematu - obrazek do pokoju mojego syna. Obrazek przedstawia Noddy'ego i jest nieziemsko prosty, więc się przy nim relaksuję.

Aha! Zdaje się, że od Igawroc dostałam zaproszenie do zabawy torebkowej. Zawartość mojej torebki nie jest fascynująca, bo jej nie noszę! :D Mam torbę przewieszoną przez wózek, bez którego się nie ruszam, ale później dopiszę, co w niej jest :)

09:36, douchee
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 lipca 2007
Zawieszam działalność bloga
ale tylko tymczasowo :) Jutro wyjeżdżam na "urlop", bezinternetowy, więc wpisów nie będzie do ok. 23 lipca. Pozdrawiam i miłych wakacji życzę.
13:21, douchee
Link Komentarze (1) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6